wywiad

Tomasz Handzlik: Mam wrażenie, że przez kilkanaście ostatnich lat, a przynajmniej do czasu wydania albumu "Anhelli" ukrywał się pan w cieniu.

Włodek Pawlik: No, chyba nie do końca, bo jeżeliby przestudiować mój życiorys, to okaże się, że w 1998 roku zagrałem ze swoim triem na słynnym North Sea Jazz Festival, w tym samym czasie występowałem też na świecie z amerykańskim Western Jazz Quartet. Może po prostu nie było to tak widoczne z perspektywy polskiej sceny jazzowej.

Faktem jest, że wydany album "Anhelli" jest jakąś cezurą, bo wyszedł poza zamknięte grono koneserów jazzu, ale dla mnie równie ważnym momentem kariery była płyta z misterium "Stabat Mater" z 2000 roku, na której połączyłem improwizacje fortepianowe z chórem gregoriańskim.

A ja zapamiętałem pana z muzyki do filmu "Wrony" Doroty Kędzierzawskiej. Tyle że to było 15 lat temu...

- I to było bardzo miłe doświadczenie. Zresztą nie tak dawno Dorota znów zaprosiła mnie do współpracy przy jej kolejnym intrygującym filmie "Pora umierać".

całość na wyborcza.pl

 

koncerty.com, ul. Tytusa 14 A/1, 72-006 Szczecin-Mierzyn, biuro@koncerty.com