Tomasz Handzlik: Podobno dostajesz listy od fanów, którzy piszą, że nie rozumieją ani jednego słowa z twoich piosenek. Zamiast o miłości równie dobrze mogłabyś więc śpiewać o wczorajszych zakupach...
Mor Karbasi: ...albo przypalonych tostach, które jadłam na śniadanie (śmiech). A tak na serio - myślę, że moje piosenki trafiają do słuchaczy, bo nawet jeśli nie znają języka ladino, to mam wrażenie, że doskonale odczytują język zawartych w tej muzyce emocji. Emocje to najlepszy z możliwych tłumaczy. Czuję to zresztą za każdym razem stając przed nową publicznością. Udaje mi się wznieść ponad słowa.
Dlaczego ladino?
- To język żydowski. Powstał jako dialekt języka hiszpańskiego w XV w., kiedy Żydzi sefardyjscy zostali wygnani z Półwyspu Iberyjskiego. Zawiera więc w sobie wszystko, co znam, wszystko, co jest mi bliskie, czego ja, moja rodzina i nasi przodkowie doświadczyli.
Pokochałam od razu pieśni w języku ladino. Większość z nich opowiada o miłości, a ja właśnie takie piosenki chciałam śpiewać. Ladino także dlatego, że to język, który zanika. W Izraelu jest co prawda spora grupa ludzi pielęgnujących ten styl, ale młodzi wolą już się uczyć angielskiego niż nowego, skomplikowanego alfabetu.
całość na wyborcza.pl