z Alem Di Meolą rozmawia Dionizy Piątkowski

W styczniu 2000 roku Al Di Meola wystąpił dwukrotnie w Polsce wraz z Dino Saluzzim w programie "Tango" inspirowanym kompozycjami Astora Piazzolli oraz ludową muzyką latynoską. Prezentujemy rozmowę, którą z gitarzystą przeprowadził Dionizy Piątkowski.

Dionizy Piątkowski: Wczoraj wieczorem, po koncercie natychmiast uciekłeś do hotelu, unikajac wywiadów i kamer. Przyznać muszę, że zaskoczyła mnie Twoja postawa?
AL DI MEOLA: To był dla mnie trudny koncert; tak na dobrą sprawę dopiero się z Dino Saluzzim zaczęliśmy muzycznie rozumieć. Przecież ta trasa powstała przypadkowo, ot wpadliśmy na pomysł by zagrać w duecie kompozycje Piazolli, może myśląc bardziej o nowej płycie, niż koncertach. Po niezłym koncercie w Kolonii, gdy już okrzepły nasze pomysły, zagraliśmy w Warszawie przed kamerami telewizyjnymi. Była też bezpośrednia transmisja radiowa. To jest dla muzyka krępująca sytuacja.

Dionizy Piątkowski: Chcesz obronić się tremą? Nie wierzę! Pracujemy z sobą po raz trzeci i wiem, że zawsze byłeś "spiritus movens" towarzystwa. Rozbawiony po koncertach, szukający "ezgotyki", nowych miejsc...
AL DI MEOLA: Wszystko to pamietasz? Rzeczywiście – ostatnio w Poznaniu bawiliśmy się zbyt mocno. Przekładaliśmy przeloty. Ale było wspaniale. Nawet moje "goomboo" się odnalazło. Pamiętasz na lotnisku w Warszawie zagubiliśmy peruwiańską skrzynkę "goomboo" – rodzaj bębenka-przeszkadzajki. Chyba nawet się wtedy mocno awanturowałem. Kilka osob bezskutecznie szukało na lotnisku tej piekielnej skrzynki. I wyobraź sobie – bo tego już nie znasz – w drodze powrotnej, gdy wszedłem przed odlotem do toalety na lotnisku patrzę, a obok kosza leży moje "goomboo".

Dionizy Piątkowski: Uchodzisz za wesołka, faceta który lubi się bawić i jest towarzyski. Jesteś takim na co dzień, czy tylko w czasie tras koncertowych?
AL DI MEOLA: Jeżeli grasz w roku 100-150 koncertów to musisz znaleźć sposób by odreagować, by przetrzymać tę stresującą sutuację. Każdy muzyk ma swoją receptę na monotonię tras koncertowych. Zresztą historia muzyki i jazzu jest pełna takich dykteryjek. Staram się żyć koncertowo, to znaczy traktować koncert, hotel, pobyt i ludzi, których spotykam i poznaję jako całość. Czuję kiedy i gdzie będzie "cool" i najczęściej taką sytuację sam prowokuję

cały wywiad na portalu www.onet.pl - http://muzyka.onet.pl/10179,1339989,wywiady.html

 

koncerty.com, ul. Tytusa 14 A/1, 72-006 Szczecin-Mierzyn, biuro@koncerty.com